Fizyka eksperymentalna to frajda - FIZYKA EKSPERYMENTALNA
Farnell, An Avnet Company   Przedstawicielstwo Handlowe Paweł Rutkowski   Phoenix Contact Sp. z o.o.  

Energetyka, Automatyka przemysłowa, Elektrotechnika

Dodaj firmę Ogłoszenia Poleć znajomemu Dodaj artykuł Newsletter RSS
strona główna ARTYKUŁY Nauka Fizyka eksperymentalna to frajda
drukuj stronę
poleć znajomemu

Fizyka eksperymentalna to frajda

Głównym problemem stał się brak dobrych studentów, chcących zajmować się fizyką eksperymentalną. Każdy, kto dziś twierdzi, że w Polsce nie ma pieniędzy na naukę, zasługuje na miano ignoranta lub impotenta - uważa specjalista w dziedzinie optyki ultrakrótkich impulsów laserowych, dr Piotr Wasylczyk z Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW, laureat stypendium Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w drugiej edycji programu POWROTY/HOMING.

Podczas mojej nieobecności w polskiej nauce zaszła znacząca zmiana. W krótkim czasie osiągnęliśmy stan podobny do tego na Zachodzie - dobre grupy mają dostęp do praktycznie nieograniczonych środków na badania, a głównym problemem stał się brak dobrych studentów, chcących zajmować się fizyką eksperymentalną. Każdy, kto dziś twierdzi, że w Polsce nie ma pieniędzy na naukę, zasługuje na miano ignoranta lub impotenta - uważa specjalista w dziedzinie optyki ultrakrótkich impulsów laserowych, dr Piotr Wasylczyk z Instytutu Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego, laureat stypendium Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w drugiej edycji programu POWROTY/HOMING.

Serwis "Nauka w Polsce": Czym zajmował się Pan podczas zagranicznych wojaży naukowych?

Dr Piotr Wasylczyk: Tuż po skończeniu doktoratu miałem okazję po raz pierwszy wyjechać na półroczne stypendium na Uniwersytet w Oxfordzie, do grupy prof. Iana Walmsleya. Zajmowałem się tam eksperymentem podobnym do tych, jakie wykonywał noblista Ahmed Zewail. Obserwowaliśmy oscylacje dwuatomowych cząsteczek potasu wzbudzane ultrakrótkim impulsem laserowym. Naszym celem było nie tyle obserwowanie owych drgań, ale poszukiwanie takich parametrów impulsu wzbudzającego, by cząsteczka drgała jak najdłużej, innymi słowy - by znalazła się w stanie jak najsłabiej sprzężonym z otoczeniem.

NwP: Dlaczego te badania prowadził Pan w Oxfordzie?

PW: Grupa oxfordzka, jako jedna z kilku na świecie, intensywnie rozwija techniki pomiaru ultrakrótkich impulsów laserowych. Wyjeżdżałem tam dwukrotnie.

Przed dziesięciu laty prof. Walmsley zaproponował by, w odróżnieniu od stosowanych wcześniej technik spektroskopowych, zastosować w tym celu interferencję spektralną. Tak narodził się SPIDER (Spectral Interferomety for Direct E-field Reconstruction). Oryginalnie był to dość złożony układ o wielu stopniach swobody - nasze prace (wspólnie z Simon-Pierrem Gorzą z Universit, Libre de Brussels i Alexem Radunskim z University of Rochester) miały na celu wykorzystanie pewnych szczególnych właściwości kryształów nieliniowych (które pierwszy raz zaobserwowaliśmy przypadkiem w Warszawie, biedząc się nad pomiarami dzielących się w szkle impulsów) do radykalnego uproszczenia konstrukcji SPIDERA. Roczny pobyt w Anglii zakończył się zbudowaniem prototypu miniaturowego LX-SPIDERA, który, nieznacznie zmodyfikowany, został właśnie wprowadzony do sprzedaży przez berlińską firmę APE.

NwP: Czy praca za granicą w dużym stopniu różni się od badań prowadzonych w realiach polskiej uczelni?

PW: W Instytucie Fizyki Doświadczalnej UW miałem szczęście trafić do świetnej grupy badawczej prof. Czesława Radzewicza, który współpracował z Ianem Walmsleyem w Rochester na początku lat 90.

Nie przeżyłem szoku wyjeżdżając za granicę. W Warszawie i Oxfordzie funkcjonuje bardzo podobny schemat organizacji grupy badawczej, skupionej wokół szefa - profesora - świetnego eksperymentatora. Szef poświęca większość swojego czasu na obowiązki administracyjno-organizacyjne (choć w Warszawie wciąż stara się znaleźć czas, by postać nad niedziałającym laserem ze zrozpaczonym studentem), poza tym zajmuje się sterowaniem pracami grupy - na przykład decyzjami o tym, w którą stronę skierować się w badaniach - na bardzo ogólnym poziomie.

Stopień niżej jest kilku (w Warszawie dwóch, w Oxfordzie około pięcioro) adiunktów (post-doców), którzy właściwie samodzielnie kierują realizowanym przez siebie projektami, dalej doktoranci, magistranci i studenci ostatnich lat.

Badania w obu grupach finansowane są przede wszystkim z wieloletnich grantów, z których pieniądze są przeznaczane na zakup aparatury, bieżące potrzeby (drobne zakupy, usługi) i, w Polsce w niewielkim stopniu, na wypłaty dla pracowników.

Podczas mojej rocznej nieobecności w Polsce od maja 2007 do maja 2008 roku w polskiej nauce zaszła znacząca zmiana. W bardzo krótkim czasie osiągnęliśmy stan podobny do tego na Zachodzie - dobre grupy mają dostęp do praktycznie nieograniczonych środków na badania (m.in. dzięki strumieniowi pieniędzy z funduszy Unii Europejskiej), a głównym problemem stał się brak dobrych studentów, chcących zajmować się fizyką eksperymentalną. Z mojego punktu widzenia każdy, kto dziś twierdzi, że w Polsce nie ma pieniędzy na naukę zasługuje na miano ignoranta (jeśli to stwierdzenie wynika z niewiedzy) lub impotenta (jeśli jest oparte na doświadczeniach).

NwP: Czy oznacza to, że nie warto już wyjeżdżać za granicę, kiedy u siebie można mieć równie dobrze wyposażone laboratoria i porównywalne zarobki?


PW: Pamiętam do dziś, jak wiele lat temu odpowiedział mi prof. Radzewicz, kiedy nieśmiało zapytałem go, co sądzi o moim pomyśle wyjazdu: "Jedź, jedź, bo zostaniesz krajowym naukowcem".

Jestem przekonany, że ta odpowiedź nie wynikała z niewiary w możliwości robienia interesującej nauki na światowym poziomie w Polsce, ale z troski o rozwój horyzontów, dbałości o poznanie innych sposobów podchodzenia do podobnych zagadnień - szeroko rozumianego przekonania, że podróże kształcą, również te naukowe.

W Oxfordzie nauczyłem się nie tylko wielu nowych rzeczy z fizyki - praca w dwudziestoosobowej grupie, która zajmuje się pułapkowaniem atomów, pamięciami optycznymi, kwantową informacją i pół tuzina innych tematów, jest niezwykle inspirująca i rozwijająca - ale i innego spojrzenia na to, jak pracować w nauce, co jest o tyle ważne, że trzeba tu wciąż znajdować nowe strategie efektywnego działania. Myślę też, że już na zawsze pozostanie mi w pamięci zdanie z pewnej wieczornej rozmowy z prof. Walmsleyem: "Warto być naukowcem tylko tak długo, jak długo sprawia ci to frajdę".

NwP: Co sprawiłoby Panu największą frajdę?

PW: Kiedy byłem może dziesięcioletnim chłopakiem, który spędzał wszystkie wolne chwile na konstruowaniu modeli samolotów, wyobrażałem sobie, że naukowiec, w szczególności taki, którym ja chciałbym kiedyś zostać, robi głównie dwie rzeczy. Po pierwsze, przesiaduje w laboratorium wśród niezwykle skomplikowanej aparatury, o której tylko on ma pojęcie, jak działa, i majstruje przy niej pokręcając rozmaitymi śrubkami. Po drugie, pisze programy komputerowe, które może same w sobie nie są bardzo złożone, ale wykonują symulacje, które trwają po wiele dni.

Ku mojemu zdumieniu, po dwudziestu latach, okazało się, że moje dziecięce wyobrażenia pokrywają się w stu procentach z rzeczywistością. Spełnienie marzenia o pracy zawodowej to największa frajda.

NwP: Gratuluję i dziękuję za rozmowę.

PAP - Nauka w Polsce

follow us in feedly
Średnia ocena:
 
REKLAMA

Otrzymuj wiadomości z rynku elektrotechniki i informacje o nowościach produktowych bezpośrednio na swój adres e-mail.

Zapisz się
Administratorem danych osobowych jest Media Pakiet Sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku, adres: 15-617 Białystok ul. Nowosielska 50, @: biuro@elektroonline.pl. W Polityce Prywatności Administrator informuje o celu, okresie i podstawach prawnych przetwarzania danych osobowych, a także o prawach jakie przysługują osobom, których przetwarzane dane osobowe dotyczą, podmiotom którym Administrator może powierzyć do przetwarzania dane osobowe, oraz o zasadach zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych.
Komentarze (1)
Dodaj komentarz:  
Twój pseudonim: Zaloguj
Twój komentarz:
dodaj komentarz
No avatar
agata
Odwieczny problem w Polsce to brak finansów na projekty naukowe. Fizyka ma duże znaczenie w naszym życiu ,ale nie tylko w Warszawie nie ma kto ich finansować w Preply http://inzynieria.com/cat/1/art/45587/ciekawe-
zawody--gdzie-mozna-znalezc-pr
ace-po-kierunku-inzynierskim-
REKLAMA
Nasze serwisy:
elektrykapradnietyka.com
przegladelektryczny.pl
rynekelektroniki.pl
automatykairobotyka.pl
budowainfo.pl